Chata menonicka w Chrystkowie

Chrystkowo ze swą drewnianą menonicką chatą z końca XVIII w. tworzy niezwykle sielski obraz wsi, przywołujący czasy menonitów – protestanckich osadników z Niderlandów. Byli to wyznawcy radykalnego nurtu anabaptyzmu, którzy kierowali się naukami swego duchowego przywódcy, Menno Simonsa. Praca stanowiła dla nich istotną wartość, a wiara narzucała m.in. całkowity zakaz noszenia i używania broni, składania przysiąg na cokolwiek, czy piastowania wysokich urzędów. Prześladowani w swoim kraju, musieli szukać nowego „miejsca na ziemi”. Większość z nich osiedliła się na ziemiach polskich, zwłaszcza na Żuławach i wzdłuż dolnego biegu Wisły. Znani byli przede wszystkim ze swych umiejętności w zakresie gospodarowania na terenach podmokłych i zalewowych. To właśnie dzięki nim w nadwiślańskich dolinach powstały pola uprawne i pastwiska. Przeprowadzali oni prace melioracyjne, budowali wały przeciwpowodziowe i groble. Wyróżniali się charakterystyczną wiejską zabudową.

Chata w Chrystkowie to jeden z najcenniejszych i ostatnich obiektów menonickich w Dolinie Dolnej Wisły. Stanowi przykład architektury doskonale przystosowanej do żywiołu powodzi. To drewniany, kryty strzechą trzcinową dom z, wspartym na pięciu słupach, okazałym podcieniem, nad którym góruje użytkowe piętro. Wykorzystywane było ono jako spichlerz i pomieszczenie zastępcze podczas powodzi. Chata stanowiła niegdyś centrum dużego gospodarstwa, na terenie którego znajdowały się także: obora, owczarnia, stodoła, stajnie, wozownia czy kuźnia. W znajdującym się naprzeciw chaty budynku inwentarskim, zobaczyć można system równi pochyłych, umożliwiających niegdyś wprowadzenie zwierząt na poddasze podczas powodzi.

Do XIX w. dolina Wisły słynęła z wszechobecnych sadów. Spotkać je można było nie tylko przy gospodarstwach, ale także w alejkach przy polnych drogach. Dziś w Chrystkowie powraca się do tej tradycji. Przy menonickiej chacie założono sad ze starymi odmianami jabłoni, suszarnię i przechowalnię do owoców.

 


fot. Andrzej Goiński