Kamień św. Wojciecha

Niedaleko Leosi, w samym środku lasu, skrywa się potężny głaz. To jeden z największych głazów narzutowych w Polsce, którego obwód wynosi 24,5 m, szerokość 8,8 m, a wysokość 3,8 m. Nazywany  jest Kamieniem św. Wojciecha lub Diabelskim Kamieniem. Z każdym wielkim głazem wiąże się jakaś legenda. Nie inaczej jest w tym przypadku…

Jedno z podań nawiązuje do czasów pogańskich, kiedy to na kamieniu składano ofiary ze zwierząt, a niekiedy i ludzi. W trakcie swojej misji chrystianizacyjnej do Prus zatrzymał się tu św. Wojciech. Zapowiedział tubylcom, że na ich „świętym” kamieniu odprawi mszę. Przerażeni poganie spodziewali się pomsty swych bogów. Wojciech namaścił kamień olejami, odprawił na nim mszę i wygłosił kazanie do zebranej ludności. Poganie uznali wówczas niemoc swych bogów i postanowili się ochrzcić.

Inna legenda mówi o diable, za którego przyczynkiem głaz znalazł się w tym miejscu. Podobno czart, zły na okolicznych mieszkańców za ich pobożność i uczciwość, przywlókł z daleka wielki głaz, by wrzucić go do rzeki Wdy, której wylewające wody zniszczyć miały chłopskie pola. Niestety w drodze usłyszał pianie koguta. Oznaczało to, że wstaje świt i kończy się diabelska moc. Diabeł w pośpiechu porzucił kamień i w tym miejscu pozostał on do dzisiaj…